milosc dobrej kobietySpotkanie DKK 20 stycznia 2014

Alice Munro jako "mistrzyni krótkiej formy literackiej", w swoich opowiadaniach skupia się na relacjach międzyludzkich w codziennym życiu. Akcja większości jej prozy osadzona jest w południowo-zachodniej części prowincji Ontario i często obraca się wobec z pozoru trywialnych i codziennych faktów oraz obserwacji otaczającej rzeczywistości.

Bohaterowie Munro są ludźmi z krwi i kości, w których nietrudno odnaleźć samego siebie. Munro w swoich opowiadaniach ukazuje przemijanie, złożoność więzów rodzinnych, specyfikę życia w małych miasteczkach i ogromne różnice między światem mężczyzn i kobiet.

Najistotniejszy wniosek płynący z jej lektury brzmi: literatura realistyczna żyje, a jej możliwości wcale nie zostały wyczerpane.

Recenzja książki: "Miłość dobrej kobiety" Robert Frączek

Miłość dobrej kobiety - Alice Munro, czyli niedopowiedziane.

I kolejna lektura na DKK. Naprawdę to dla mnie niejednokrotnie okazja do sięgania po rzeczy, które albo gdzieś tam wciąż były w planach, albo nawet nigdy do nich specjalnie nie ciągnęło. Fakt, że przy dwóch klubach czasem trzeba trochę się nakombinować by zdobyć książkę i zdążyć z jej przeczytaniem, odłożyć inne lektury na później. Ale jaka frajda z dyskusji, z poznania zdania innych, spojrzenia na ten sam tekst.
Aż ciekaw jestem co usłyszę przy Munro. Bo przyznam się, że mnie to nie powala. Nie dlatego, że to opowiadania (a to częsty zarzut), ale chyba po prostu lubię trochę inny styl, chciałbym czasem trochę posmakować nie tylko "klimatu", ale i akcji, jakichś wydarzeń. Tymczasem tu...
Tu nawet jeżeli pojawia się jakaś szansa na coś dramatycznego, na jakieś wydarzenie, które może postawić bohaterki (bo to właśnie kobiety są w centrum uwagi) w nowej dla nich sytuacji, zmusić do działania, to albo opowiadanie się kończy, albo nie dzieje się nic czego byśmy się mogli spodziewać, albo też ta szansa rozpływa się w powietrzu. Wątek nie jest rozwinięty, coś tam może się zadziało, ale po co o tym pisać.
Co w takim razie jest ważne? Emocje. Nastrój. Jakaś chwila, która choć wydawała się nam mało ważna, dla bohaterki była czymś najważniejszym. Uczucia. Coś co utkwiło w głowie i nie daje spokoju. Zwykli ludzie, ich codzienność. Namiętności. Marzenia. Depresja. Niepokoje. Macierzyństwo. Tęsknota. Ból. Zazdrość.
I być może kobietom łatwiej się w tej literaturze odnaleźć, lepiej rozumieją tę zmienność nastrojów, brak zdecydowania, czasem upór, albo podejmowanie decyzji wydawało by się irracjonalnych.
Chwilami ulegałem świetnie uchwyconemu nastrojowi, pięknie opowiedzianej scenie, jakiejś sytuacji, ale jak dla mnie brakowało w tym puenty, większość z tych historii prowadziła donikąd, tak jakby urwana w pół drogi...
Zbiorek ośmiu opowiadań, z których chyba pierwsze, tytułowe zrobiło na mnie największe wrażenie. Pozostałe może nie nazwałbym nudnymi, bo w każdym coś fajnego znalazłem, ale każde ma niestety też coś co powoduje w ogólnej ocenie spory niedosyt.
Ale do Munro wrócę na pewno, sprawdzę inne jej zbiorki.

pamietniki adama i ewySpotkanie DKK 16 grudnia 2013

"Pamiętniki Adama i Ewy" są opowieścią o pierwszych ludziach, o dwóch odmiennych istotach, których miłość narodziła się dopiero po wielu latach. W swojej historii miłosnej napotkali na wiele barier i nieporozumień. Dlaczego tak się działo? Bo byli od siebie ogromnie różni, a różnice te uniemożliwiały zrozumienie swoich potrzeb i uczuć.

W krótkim utworze Mark Twain zawarł historię o poznawaniu i odkrywaniu siebie nawzajem. Dzięki parafrazie Biblii udało mu się opowiedzieć o niesamowitej ewolucji męskości i kobiecości bez żadnego wpływu czynników zewnętrznych.

Recenzja książki: "Pamiętniki Adama i Ewy" Robert Frączek

Mark Twain - Pamiętniki Adama i Ewy, czyli i tak Cię kocham
Kto by pomyślał, że ta książeczka może wzbudzać dziś jeszcze jakieś emocje... Gdy wskazano mi ten tytuł jako lekturę na DKK, jedynie się skrzywiłem. Również lektura nie przyniosła zbyt wiele pozytywów. Dobrze, że chociaż cienkie i szybko się czyta, ale poza tym ani specjalnie dziś już bardzo nie bawi, ani nic w tym odkrywczego. Ot garść stereotypowych i żartobliwych spojrzeń na obie płcie, różnice między nimi i wzajemne postrzeganie. Kilka fajnych scen i pomysłów (np. odmienne podejście do zwierząt, albo obserwacja rozwoju dzieci), ale jak dla mnie to raczej szkic niż zamknięta całość, luźno powiązane żarty, a nie coś poważnego (po prostu aż prosi się o pogłębienie różnych wątków).

Na spotkaniu w dużej mierze potwierdziły się moje refleksje: i Adam i Ewa są przerysowani i raczej drażnią swoimi wadami niż prezentują swoje pozytywne cechy. Ale mimo tej powierzchownej zgodności, tekst ten stanowił świetny punkt wyjścia do gorącej dyskusji na temat wzajemnego postrzegania kobiet i mężczyzn w dzisiejszym świecie, oczekiwań, zmian jakie następują w społeczeństwie. Od Twaina aż do gender... Oj gorąco było.
Pobić się nie pobiliśmy, rozstaliśmy się również w zgodzie, ale ze zdziwieniem dotarło do mnie jak te stereotypy uchwycone przez autora w tej niewielkiej książeczce są żywe. Trochę leniwy i zamknięty w sobie, konkretny do bólu facet i żywioł, który trudno powstrzymać, rozgadany, pełen emocji, pomysłów, niby stworzenie wrażliwe, ale podatne na nastroje, egocentryczne, a nawet przewrażliwione na swoim punkcie. Czyli kobieta.
Jak to się dzieje, że mimo tych różnic, tego że one tak czasem denerwują, że nie bywa łatwo, że trzeba o sobie zapomnieć, gdy się tych dwoje styka, rodzi się coś niesamowitego co nazywamy miłością? Twain w swej humoresce nie daje odpowiedzi, przerysowuje, drażni i trochę się z nas nabija. Niby obserwujemy pierwszych ludzi w raju, ale to tylko sceneria, Bóg praktycznie się tu nie pojawia, a i wąż-szatan jest wspominany jakby mimochodem. To co ważne to fakt, że oboje poznają siebie jakby od początku: swoje możliwości, ograniczenia, interesują się światem jaki ich otacza, są niczym czysta tablica. Uczą się siebie, a poznając "ten drugi eksperyment" stają zadziwieni, jak bardzo różni się on od nich samych.
Może gdy ta książeczka powstawała, zmuszała do podobnych dyskusji jak i dziś? Od refleksji i uśmiechu wszak też można dojść do większej cierpliwości, wybaczania, empatii :)

Spotkanie DKK 25 listopada 2013

Dyskusyjny Klub Książki "Przy Zawiszy" obchodził swoje drugie urodziny, rozmawialiśmy o metaforze w literaturze europejskiej, spotkanie poprowadził Dariusz Rusin.

Na chwilę przenieśliśmy się do domu rodzinnego J. CH. Andersena, by poznać historię rodzinną, która miała wpływ na twórczość autora. Analizie poddaliśmy baśń "Brzydkie kaczątko", porusząjącą problem odmienności. Treść pokazuje identyfikowanie się autora z typem wyrzutka szukającego swojego miejsca w społeczności oraz jego sympatię wobec takich osób.

Dyskusja odkryła wiele pytań dotyczących samorealizacji. Staraliśmy się skoncentrować uwagę, na punkcie mądrości płynących z wybranych książek. Podawaliśmy wiele przykładów z literatury wedyjskiej.

Były życzenia i prezenty oraz degustacja greckiej halvy.

Dariusz Rusin jest jednym z koordynatorów projektu literackiego - Pewnego razu... w Europie. Projekt istnieje dzięki grupie przyjaciół z całej Europy, jest z jednej strony nie wielki, a z drugiej ma daleki zasięg kulturalny i geograficzny, jego głównym zamierzeniem jest wymiana doświadczeń i rozszerzenie współpracy, pomiędzy organizacjami zajmującymi się niezawodową edukacją dorosłych.

tajemnica medalionuSpotkanie autorskie z Joanną Svensson w ramach DKK 14 października 2013

Tłem powieści "Tajemnica medalionu" jest Szwecja, Polska oraz Izrael lat 90tych XX w.

Losy Julii, głównej bohaterki książki, są fascynujące przede wszystkim dla kobiet dojrzałych, które nie godzą się na nudną, jednostajną egzystencję, ale oczekują czegoś więcej, pragną zmiany. Chcą czerpać z życia pełnymi garściami. Wiedzą, że zawsze jest czas na miłość, realizację marzeń i pasji, poznawanie świata i ludzi.

Autorka we wspomnieniach swych bohaterów, przenosi czytelnika do bolesnego okresu II wojny światowej.

Joanna Svensson sporo miejsca poświęca, tematowi represjonowania Żydów i tego skutkach, które trwają jeszcze długo po wojnie.

solarisSpotkanie DKK 16 września 2013

Twórczość S. Lema można potraktować całościowo, jako próbę literackiego uporządkowania świata w możliwie najogólniejszym sensie filozoficznym i opisania, jego dalszych perspektyw rozwoju.

Solaris porusza problemy niemożności zrozumienia Wszechświata, bezsilności nauki wobec innej formy istnienia oraz bezradności człowieka, który nie może uwolnić się w kosmosie od balastu ziemskich wspomnień i wyrzutów sumienia.

Powieść tę zaadaptował do filmu rosyjski reżyser Andriej Tarkowski w 1972. Film w tym samym roku zdobył Nagrodę Specjalną Jury na Festiwalu Filmowym w Cannes. Po raz drugi utwór został podstawą scenariusza do filmu amerykańskiego, reżysera Stevena Soderbergha w 2002, z George'em Clooneyem w roli głównej.